Co drugi dzień piszę list o wyzwolenie
/poniedziałek/
mleko mojej matki starannie przechowuje
w kokonach z mandarynek na wypadek jakby
do naszego domu znów weszło wojsko obwieszczając
że od tej chwili jakiekolwiek decyzje zapadające na zewnątrz
zapadać będą przez przypadek
/środa/
kiedy piszesz w listach z anglii że tam też dostajesz po dupie
tylko za lepsze pieniądze łudzę się ciągle tym że pewnie pracujesz
w tesco jednak w gruncie rzeczy każdy inny postawiony
na moim miejscu z części ustnych dokonuje twojej niewierności
tak najzupełniej
/piątek/
między tu a tam różnic jest niewiele z tym że kamienie które
wpychają nam w usta smakują zupełnie inaczej przynajmniej
tak twierdzą ci których zewidencjonowano w rubrykach pod hasłem
do podpałki dziewczyny z biesłanu przychodzą do mnie jeszcze
czasem aby postawić im kolejkę krwawej mery to naprawdę
dziwne uczucie kiedy wypijamy za ich zdrowie
/niedziela/
moja krew odhacza z drzew świadomość nieudacznika a niewidomi
łzawią ze śmiercią na twarzy która akceptuje życie z otwartymi oczami
czasem tylko modlę się o to abyś zdążyła odpisać zanim uśpią mnie
w negatywie pozbawionym utleniacza.
[jakub jóźwicki]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz