05 grudnia 2006

Z dziennika Johna Briget [I]

List do Jarosława K. brata swojego brata, który tak samo
jak i ja nie brał udziału w Powstaniu Warszawskim


mam w twoich ustach jeden giga niedowierzeń na wynos
obtoczonych solą jak palce świętego tomasza którego
krwioobieg nasącza poranną kawę resztkami hemoglobiny
wychylając się przez niepewny balkon awaryjnie dosypuje
do filiżanki więcej cukru

świat wycięty jak adnotacje do rozstrzelanych chłopców
których nigdy nie trzymałeś za rękę wygląda dziś przez
poręcze jak z bocznej nawy a ja sam ocieram się o skondensowany
zapach pantofli ojca zasypanego pod śniegiem działki i matki
w sąsiednim pokoju

od wczoraj kiedy przestałem wierzyć pomidorową jak transfuzje
krwi jem w milczeniu na wszelki wypadek nie wychodzę już
z domu nie pozostawiam śladu po oddechu i choć w końcówkach
pierwszych stron prasy twoja neurotyczność wiotczeje bez zbawienia
w dalszym ciągu łapię się na tym że

jestem polakiem tak samo pospolitym jak barwa unormowanego
kału nie rozpoznawalnego do momentu pierwszych objawów
choroby pospolitej jeszcze bardziej


na nas nie ma leku



[jakub jóźwicki]

Brak komentarzy: