z Fast Foodów czekają na wiersze.
To wszystko, to tylko pretekst, że ładna, przesiąknięta groszkiem,
kukurydzą, spocona majonezem, keczupem przekrwionym za jedyne
trzy pięćdziesiąt z uśmiechem za wiersz gratis.
Idzior bilbordowo zawieszony w swych satyrach, na wskroś od
popołudniowej duchoty i mokrego kołnierzyka koszuli wciska się w
poetycki fotomontaż pełnej butelki piwa Romana Senskiego.
Zatopione zęby Borosa i Landeckiego w kotletowych knyszach, jak
zza krat odbijają się na twarzach bezrobotnych , którzy obok nas
starają się dorównać cieniom spod minionych dni.
Wyliczam palcem zwrot kosztów podróży. Godzina trzynasta
dwadzieścia siedem. Wrocław nigdy nie poruszył mnie aż tak swoimi
gołębiami.

fot. "Jebaniutki" w www.streemo.pl/jebaniutki
[www.streemo.pl/Image/3234_m.jpg]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz