Stacja XIII. Oskalpowany szaman z oddziału onkologii pisze list do M.
czołga się w moich oczach plantacja formaliny skrystalizowana jak popołudnie o strukturze wymiotów silniejszych niż twoje wyrzuty sumienia które wysiedlono gdzieś z cudzego ciała wprost na pożółkły beton
lubię tą dokładność kiedy przepraszam za oczekiwanie na sztucznie wywołaną konwulsję z kilkudniowym poślizgiem przesunięte tam gdzie nie trzeba zmarszczki i ślinę zakreślającą każdy szczegół na ogół bezpodstawnie twierdząc że w tamte miejsce też trzeba dotrzeć
moja endokremacja wygląda mnie jak lipiec nie do odparcia zeschnięty więc dopuszczam się do ciebie kiedy oddychają we mnie ludzie z zaułków i gdy piętrzy się strach że zadzwonią do drzwi nie wykorzystane odłamki snów
staję się nie do przebaczenia kiedy położona nieprzytulnie przestrzeń między kręgosłupem a dymem z papierosa zastyga skurwiała prekluzja spogląda mi na dłonie a żadne miasto uciekające od codzienności nie chce mnie urodzić.
powoli przestaje być ważne w jaki sposób podnosi się głos czas lokalny przykrywa mnie twoimi włosami jak prześcieradłem zbyt szybko cichnie we mnie szelest łona świata

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz