28 lipca 2007

Z dziennika Johna Briget [ V ]

Po zażyciu śmiertelnej dawki barbituranu Jerzy Kosiński wizualizuje ostatni list do Haliny Poświatowskiej



z tych wszystkich kłamstw wyprutych jak próżnia pod powiekami
których nie można cofnąć zapluwając się na śmierć najbardziej
uwypukla się moja spleśniała tożsamość pomalowanego ptaka
skundlonego do nieprzytomności kiedy mówiąc o pierdoleniu
jak o miłości pozwalasz przypiąć się mu do twych stóp tą samą metodą
co zielony pokój w dolinie rospudy więc przychodzę do ciebie teraz
bardziej niż mogłoby się to wydawać wyśmiewając po drodze te wszystkie
moje szwedki zupełnie tak samo jak mdlejący dla dowcipu bezdomny
w pracowni neugebaurea z tym samym przerażeniem w oczach kiedy głupi
tracz wykrzykiwał w moją stronę jude rause ocal mnie przed kałmuckim
widziadłem choćby tą parasolką którą zostawiłaś w parku i inne
niż to które widział doberman usiłujący zagryźć mnie na krzyżu
zrób ze mnie niebo



fot. Marysia Twardo

Brak komentarzy: